czwartek, 3 maja 2018

Powojenny Białystok

 

   Pod koniec czerwca 1944 r. na północnym odcinku frontu wschodniego zaczęła się ofensywa wojsk sowieckich pod kryptonimem „Bagration”. W jej wyniku Armia Czerwona rozbiła wojska niemieckiej Armii Środek, zmuszając ją do odwrotu.
  W połowie lipca 1944 r. Rosjanie dotarli do wschodnich granic przedwojennego województwa białostockiego. Już 19 lipca przystąpili oni do kolejnego natarcia celem zajęcia Białostocczyzny. Dowództwo niemieckie nie zamierzało bronić Białegostoku. Po tygodniu żołnierze Armii Czerwonej bez większych problemów wkroczyli (doszło do kilku potyczek) do Białegostoku.
  Białystok był zrujnowany. Wycofujące się oddziały wojskach niemieckich od 23 lipca 1944 r. przeprowadzały systematyczne podpalanie i wysadzanie budynków mieszkalnych, fabryk, budynków samorządowych, magazynów.
  W wyniku tych działań zostały zniszczone: Dworzec Główny, Pałac Branickich, Seminarium Nauczycielskie, koszary 42 pułku piechoty, ulice Piłsudskiego, Sienkiewicza, Kilińskiego, Warszawska, Kupiecka, Zamenhofa, Równoległa, Rynek Kościuszki, fabryka tytoniu, fabryka Bekiera, fabryka wyrobów drzewnych, fabryki włókiennicze przy ul. Sosnowej i Mickiewicza. Niemcy zdemontowali i wywieźli niemal wszystkie zakłady przemysłowe.
  Centrum miasta było zburzone w około 80 procentach i praktycznie przestało istnieć. W kościele Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny (fara) i w starym kościele wypadły tylko szyby z okien. Także kościół św. Rocha i cerkiew św. Mikołaja szczęśliwie przetrwały apokalipsę i górowały ponad centrum Białegostoku.

Przy Rynku Kościuszki nie było też ratusza, który władze sowieckie zburzyły w 1940 r. Uwagę zwracała leżąca na ziemi pogięta kopuła wielkiej synagogi. Zniknęła dzielnica żydowska Chanajki, Schulhof (dzielnica żydowska położona pomiędzy ul. Legionową i Suraską). Zabudowania getta zostały spalone w czasie jego likwidacji w 1943 roku. Miasto niszczyły także sowieckie bombowce.
  Maria Kolendo (w czasie okupacji niemieckiej organizatorka tajnego nauczania w Białymstoku) w swoim pamiętniku przechowywanym w zasobie Archiwum Państwowego w Białymstoku zapisała: „sobota 22 lipca 1944 r. : Przeżyliśmy z piątku na sobotę, a więc dzisiejszej nocy jeden z najstraszniejszych nalotów na Białystok, wynikiem którego jest pożar dzielnicy Złotej, róg Sienkiewicza oraz ulicy Lipowej. Z kierunków detonacji i pożarów wnioskujemy, że rozwalone są wszystkie szkolne budynki, urzędy, historyczny pałac Branickich, wszystkie obiekty kolejowe, fabryki w całym mieście płoną. Jednym słowem Białystok w gruzach. Okropne czasy przeżywamy: dręczy nas jeden wróg na ziemi (Niemcy), podpala miasto, rozsadza największe i najlepsze budynki publiczne i prywatne, płoną łuny pożarne przez noc całą, a jednocześnie drugi wróg zagraża nam z powietrza (lotnictwo sowieckie). Łuny krwawe otaczają całe miasto, systematycznie podpalane”
  W sierpniu 1944 r. władzę w Białymstoku przejęli przedstawiciele Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego, który miał poparcie Józefa Stalina. Utworzona została Miejska Rada Narodowa i Urząd Miejski w Białymstoku.
  W sierpniu 1945 r. Andrzej Krzewniak pełniący obowiązki prezydenta Białegostoku ogłosił rejestrację szkód wojennych. Obejmowały one utratę życia przez członków rodziny, zdrowia, zdolności do pracy, szkody w nieruchomościach, ruchomościach, inwentarzy, utratę przedsiębiorstw, czy firm, oraz straty w wolnych zawodach. Mieszkańcy Białegostoku złożyli kilka tysięcy kwestionariuszy imiennych rejestrujących szkody wojenne. Władze sporządziły także rejestr zniszczeń wojennych w budynkach gospodarczych, przemysłowych i użyteczności publicznej położonych w granicach administracyjnych Białegostoku, a także drogach i obiektach drogowych przy poszczególnych ulicach miasta. Spisy start pokazują ogrom nieszczęścia mieszkańców Białegostoku i strat, jakie ponieśli w czasie działań wojennych. W zasadzie ocalały tylko obrzeża Białegostoku.
 
Kwestionariusze zgrupowane są zespole archiwalnym Zarząd Miejski w Białymstoku 1944-1950. Archiwum Państwowe w Białymstoku planuje w bieżącym roku zindeksować kwestionariusze dotyczące strat i zamieścić je w internecie, tak aby były dostępne dla wszystkich zainteresowanych. Poniżej przytaczam kilka przykładowych dokumentów:
  Spisy imienne osób, które złożyły kwestionariusze dotyczące rejestracji szkód wojennych:
  1. Oświadczenie księdza Adama Abramowicza - proboszcza parafii św. Rocha: w lipcu 1944 r. podminowano most kolejowy przy ul. Dąbrowskiego i tor kolejowy. W kościele św. Rocha zniszczone zostały szyby, kopuła, wieża. Szyby - 12000 zł, kopuła - 14000 zł, wieża - 19500 zł, łączna kwota strat - 45500 zł.
  2. Dyrekcja Prywatnego Koedukacyjnego Gimnazjum Kupieckiego Polskiego Towarzystwa Krzewienia Wiedzy Handlowej i Ekonomicznej Białystok, ul. Fabryczna1: w lipcu 1944 r., świadome niszczenie mienia przez władze wojskowe niemieckie. Zniszczenie budynku 100%, niewypłacenie poborów, zniszczenie biblioteki 5000 tomów i wyposażenia szkoły. Pełen wykaz szczegółowy utraconych sprzętów szkolnych sporządzony został przez dyrektora Kazimierza Sawickiego.
  3. Oświadczenie Józefa Guszkiewicza, dziekana prawosławnego w Białymstoku: zniszczone mienie parafii prawosławnej w lipcu 1944 r. w Białymstoku, zniszczenie domu czynszowego (4 mieszkania, 12 izb w 90%), zniszczenie zabudowań gospodarczych. Łączna wartość szkód 33570.
  4. Oświadczenie Ety Buszkaniec: Odlewnia Żelaza i Fabryka Maszyn Jowiela Gotliba, ul. Łąkowa 3, demontaż wywiezienie wyposażenie przez Niemców, zburzenie budynków.
 

   5. Oświadczenie Heleny Malinowskiej: aresztowanie przez Niemców 17 września 1943 r. i pobyt w więzieniu jako zakładniczki, męża Mikołaja Malinowskiego, syna Eugeniusza Malinowskiego, utrata ruchomości w tym radio, wysiedlenie z domu czynszowego.
  6. Oświadczenie Księdza Arcybiskupa Romualda Jałbrzykowskiego - Metropolity Wileńskiego: utrata ruchomości (w tym 80 ksiąg), utrata dzierżawy z majątków Krzyżaki i Ponary, utrata domu, pobyt w więzieniu w Mariampolu na Litwie 31 miesięcy.

Marek Kietliński, Archiwum Państwowe

środa, 2 maja 2018

Esperantyści z całego świata

 

Esperantyści na podwórzu przy domu Ludwika Zamenhofa w 1927 r. Ze zbiorów Muzeum Podlaskiego


   Przed ponad stu laty zmarł znamienity białostoczanin Ludwik Zamenhof, twórca esperanta. Już za jego życia miłośnicy owego uniwersalnego języka odbywali regularne, międzynarodowe zjazdy. Latem 1927 r. XIX kongres miał miejsce w Gdańsku. Stąd wielu esperantystów udało się do Białegostoku, ażeby odwiedzić miasto Zamenhofa i wziąć udział w poświęconych mistrzowi uroczystościach.
  Zjazd gdański rozpoczął się pod koniec lipca. Wśród blisko 900 gości z całego świata wzięli w nim także udział reprezentanci białostockiego Towarzystwa Esperantystów - prezes Jakub Szapiro i sekretarz Filip Kuriański. Bardzo mocno agitowali za uzupełnieniem zjazdu o pobyt w Białymstoku. Minęła wszak 10 rocznica śmierci Zamenhofa, przygotowano specjalną tablicę pamiątkową z czarnego granitu według projektu malarza Kryckiego, która miała być umieszczona na jego domu rodzinnym. Chętnych do wizyty w mieście nad Białą było wielu. Organizatorzy zjazdu w Gdańsku uruchomili specjalny punkt informacyjny. Prezes Szapiro dawał wywiady w miejscowym radiu.
  7 sierpnia, w niedzielne popołudnie, na dworzec białostocki wtoczył się pociąg z Warszawy. Na przyjeżdżających esperantystów czekała na peronie licznie zgromadzona publiczność z przedstawicielami władz miasta. Najpierw orkiestra pułku strzelców konnych wykonała hymn „Esperanto”, później były oczywiście wzniosłe przemówienia. „Bonvenon, karaj gastoj!” (Witajcie mili goście!) Tak się zaczynały. Mowę trzymał m.in. reprezentujący wojewodę Rembowskiego dr Wittek. Głos zabrał także komendant policji Skalski. Niebawem goście i gospodarze ruszyli z dworca w kierunku centrum, gdzie na ul. Zamenhofa przygotowana była pierwsza z oficjalnych uroczystości - odsłonięcie tablicy pamiątkowej. O godz. 14 dokonał tego wojewoda Marian Rembowski w obecności kilku tysięcy widzów. Wygłoszono kolejne przemowy. Najpierw oczywiście mówił wojewoda, później głos zabierali prezydent Bolesław Szymański i Abram Tytkin, prezes białostockiej gminy żydowskiej. W imieniu gości dziękował prof. Otto Bujwid z Krakowa. Następnie przybyłym esperantystom zafundowano obiad w reprezentacyjnym Ritzu, a po nim klasycznie przy takich wizytach, nastąpiło oglądanie miejscowych zabytków. I to wcale nie było wszystko, co organizatorzy zaplanowali na ten dzień.
  O godz. 18 do akcji wkroczył ponownie wojewoda Rembowski, zapraszając gości na raut w salach pałacu Branickich. Była to jednak raczej akademia niż biesiada. Grano i śpiewano hymn esperantystów, nie zabrakło też chętnych do wygłaszania okazjonalnych przemówień. Jako jeden z pierwszych głos zabrał, czujący się właściwym gospodarzem, prezes Szapiro. Później wypowiadali się w języku rodzimym lub w esperanto przedstawiciele różnych narodowości. A było ich obecnych wielu. Z Australii, Anglii, Estonii, Finlandii, Francji, Japonii, Niemiec, Stanów Zjednoczonych, Szwajcarii, no i oczywiście z całej Polski. Na późny wieczór gospodarze także zadbali o atrakcje dla swoich gości. Ich miejscem stał się park w Zwierzyńcu. Najpierw odbyła się wspólna kolacja, a o godz. 20 rozpoczęła się zabawa taneczna. Obowiązywały stroje narodowe. Owe radosne, „internacjonalistyczne” pląsania przeciągnęły się do późnej nocy. Ich uczestnicy mieli prawo być na następny dzień nieco zmęczeni. Gospodarze jednak nadal nie ustępowali w swojej gościnności. 8 sierpnia zorganizowali jeszcze przy pomocy członków miejscowego oddziału PTK wycieczkę do Białowieży. Jak później zapewniali uczestnicy, udała się ona nadzwyczajnie. No cóż, nie każdy widział przecież na własne oczy żywe żubry!

Włodzimierz Jarmolik

Apteka,ale gdy noc zapada ...


                 
                     Dziennik Białostocki 1923 r.