niedziela, 6 stycznia 2019
Przy Mickiewicza 5 zapadały różne wyroki
Artykuł 275 przedwojennego Kodeksu Karnego wymagał, aby każdy do kogo zwracał się wysoki Sąd – oskarżony, adwokat czy też świadek, przyjmował jego słowa na stojąco. Formuła: „Proszę wstać, Sąd idzie!”, padała nieodmiennie z ust woźnego sądowego, kiedy przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości zajmowali swoje miejsca w sali rozpraw.
Tak było rzecz jasna i w białostockim Sądzie Okręgowym, mieszczącym się przez długi czas przy ul. Mickiewicza numer 5. W okresie międzywojennym zasiadało tam na ławie oskarżonych
wielu przestępców, od groźnych bandziorów i złodziei poczynając, a na oszustach i aferzystach kończąc. Zapadały różne wyroki.
Niektóre z owych spraw kryminalnych, niekiedy nawet bardzo brutalnych, chcielibyśmy przypomnieć w rozpoczynającym się dzisiaj cyklu. Będzie to swego rodzaju mini pitawal podlaski. Zacznijmy jednak od samego Sądu Okręgowego, który rozpoczynał swoją działalność w Białymstoku zaraz po odzyskaniu przez miasto niepodległości, czyli w 1919 r.
W połowie czerwca w świeżo powstałym Dzienniku Białostockim pojawiła się taka oto notatka: „Sąd Okręgowy w Białymstoku rozpocznie swoje czynności w ciągu kilku tygodni. Będzie się mieścił w pałacu Branickich na pierwszym piętrze. Prezesem sądu będzie p. Stra- szewicz, członek Sądu Okręgowego w Warszawie, poprze-
dni adwokat przysięgły w mieście.
Jednym z sędziów będzie p. Święcicki, dotychczas sędzia pokoju w Grodnie.” W pałacu Branickich, w którym było aż tłoczno od rozmaitych urzędów miejskich, okręgowy wymiar sprawiedliwości nie bawił długo. Szukano dla niego bardziej spokojnego, ale też i reprezentacyjnego miejsca.
Wybór padł na budynek przy ul. Warszawskiej 63, gdzie funkcjonowała dotąd żydowska szkoła handlowa. Tutaj orzekanie w sprawach przestępstw kryminalnych popełnianych na terenie całego województwa białostockiego trwać miały przez kilkanaście lat, bo do 1931 r. Wtedy Sąd Okręgowy przeniósł się do specjalnie wybudowanego kompleksu przy ul. Mickiewicza 5.
O budowie gmachu dla potrzeb instytucji sądowych, rozproszonych po całym mieście, dyskutowano bez przerwy. Na początku 1928 r. pojawiła się pogłoska, że „nowy pałac sprawiedliwości ma być wzniesiony na placu wojewódzkim przy ul. Legionowej, róg Wersalskiej”.
Pod koniec tegoż roku wyjaśniło się jednak, że miejscem budowy będzie parcela przy ul. Mickiewicza, w sąsiedztwie Gimnazjum Żeńskiego im. Anny Jabłonowskiej. Pod koniec października odbył się przetarg na murarskie roboty. Z 9 ofert najtańszą okazała się ta, złożona przez firmę Mitkiewicza. Opiewała ona na sumę 1 miliona 649 tysięcy złotych.
W grudniu Ministerstwo Sprawiedliwości zaakceptowało decyzję władz Białegostoku. Według optymistycznych zapowiedzi budowa miała trwać 2 lata. W połowie kwietnia 1934r. Sąd Okręgowy przeniósł się ostatecznie z ul. Warszawskiej do swojej części gmachu przy ul. Mickiewicza 5.
Wcześniej wprowadziły się tam inne agendy wymiaru sprawiedliwości. W tym czasie Białystok żył sprawą procesu szajki Salomona Janielewa, która puszczała w obieg fałszywe dolary i złotówki. Miał był dokończony jeszcze w starej siedzibie SO. Herszt fałszerzy otrzymał najwyższy wyrok – 12 lat więzienia. Zajrzyjmy jeszcze do Książki adresowo-handlowej m. Białegostoku za rok 1932.
Prezesem Sądu był Leon Zubelewicz, który pomieszkiwał w gmachu samego sądu. Zastępowali go jako wiceprezesi – Roman Moszyński i Eustachy Mrozow ski. Przestępców oskarżał i domagał się dla nich surowych kar prokurator Józef Ostruszka. Obroną postawionych przed Sądem gagatków zajmowali się m.in. tak znani adwokaci, jak Bronisław Gruszkiew icz czy Mieczysław Lipko. Ten ostatni wybronił swego czasu od stryczka znanego później pisarza, a dotąd zwykłego bandziora, Icka Farberowicza, pseudo Urke Nachalnik.
Włodzimierz Jarmolik
środa, 2 stycznia 2019
Wieża obserwacyjna Miejskiej Straży Ogniowej
Dziś mowa o wieży obserwacyjnej miejskiej straży ogniowej, widocznej ponad linią drzew między fabryką Frischów a gmachem Szkoły Realnej.
To bardzo ważny obiekt, którego znaczenia w ówczesnym mieście, wciąż w dużej mierze zabudowanego drewnianymi domami, nikomu nie trzeba tłumaczyć. Zresztą na dalszych kartach albumu „Widoki miasta Białegostoku” znalazło się osobne zdjęcie ukazujące wieżę obserwacyjną oraz garaże miejskiej straży ogniowej, przed którymi prezentowane są trzy wozy strażackie, stanowiące wyposażenie komendy.
Pamiętajmy, że Sołowiejczyk fotografował to, co uznawano za istotne osiągnięcia organizacyjne miasta, natomiast posesja przy ówczesnej ul. Aleksandrowskiej stanowiła jeden z przystanków na trasie wizyty w Białymstoku cara Mikołaja II.
W zbiorach Muzeum Historycznego w Białymstoku zachowała się fotografia ukazująca front i bramę wjazdową domu stojącego od ulicy, odświętnie przystrojonego w oczekiwaniu na monarchę.
Trzeba wreszcie podkreślić, że miejsce to do dziś służy jako siedziba straży pożarnej i przyporządkowane jest do ul. Warszawskiej 3. Posesja została ukształtowana po 1802 r. z istniejących tu wcześniej ogrodów właścicieli gospodarstw przy ul. Bojarskiej. Pierwszym właścicielem był Henryk Dedekind, dyrektor policji miejskiej w Białymstoku w ramach Kamery Wojny i Domen. Przed 1807 r. zbudował tu okazałych rozmiarów murowany, piętrowy dom, który (przebudowany) zachował się do dzisiaj od frontu posesji.
W 1810 r. budynek przejęły władze Obwodu Białostockiego i urządziły w nim siedzibę gubernatora. Rezydowali tu Siemion Szczerbinin i Joachim Wołłowicz. Warto wspomnieć, że w latach 1830-1831, w czasie powstania listopadowego, budynek pełnił funkcję szpitala wojskowego.
Po likwidacji obwodu budynek pozostawał bez konkretnej funkcji. W 1845 r. zaadoptowano go na siedzibę sądu powiatowego (funkcjonował na parterze) oraz na lokale mieszkalne dla osób przyjezdnych. Rolę sądowniczą gmach spełniał do 1865 r.
Tego roku przy budynku podjęto poważne prace budowlane według projektu architekta gubernialnego Chersońskiego. W rezultacie dom Dedekinda został znacząco poszerzony, a w miejscu głównego wejścia ulokowano przejazd bramny. Rozmach prac spowodowany był nowym przeznaczeniem budynku – w miejsce sądu wprowadził się urząd policyjny, mieszczący się dotychczas przy ówczesnej ul. Niemieckiej (ul. Kilińskiego 10) oraz miejska straż ogniowa.
W ramach funkcjonowania miejscowej policji działały także służby ogniowe, ale przed uruchomieniem wodociągów ich funkcjonowanie i skuteczność działania były raczej symboliczne. Statystyka gubernialna podaje, że w 1887 r. w Białymstoku było 3769 domów mieszkalnych, w tym 3268 drewnianych i 501 murowanych (a więc ledwie 15 proc. stan ten zaczął zmieniać się dopiero po 1890 r.).
Chociaż od 1753 r. Białegostoku nie nawiedził żaden wielki pożar, nieustannie zdarzały się wypadki zgorzenia dużych obiektów fabrycznych, domów lub całych kamienic w śródmieściu. W latach 1880-1890 zanotowano 18 pożarów, z których 8 dotyczyło domów, sklepów i składów, a 10 fabryk (w tym m.in. fabryki tabacznej Zilberblata i włókienniczej Blochów). Poczucie nieustannego zagrożenia podsycały pożary miast i wsi w regionie (Krynki, Zabłudów, Świsłocz, Goniądz, Klepacze, Białostoczek).
Duże wrażenie na białostoczanach wywołał dramatyczny pożar Grodna 29 maja 1885 r., w którym spłonęła znaczna część gubernialnej stolicy. Nie wystarczały zarządzenia i ustawodawstwo przeciwpożarowe, zmiany w budownictwie, usuwanie fabryk poza zabudowę mieszkalną. Dlatego też już w 1875 r. służby ogniowe przekształcono w samodzielną Miejską Straż Ogniową.
Na jej potrzeby na zapleczu gmachu policji wzniesiono garaże oraz w 1891 r. wieżę. Plany jej budowy pojawiły się wcześniej, już w 1865 r., ale trudno jednoznacznie stwierdzić, czy rzeczywiście je zrealizowano, natomiast data 1891 widoczna jest na wieży i na zdjęciu z 1897 r., i na istniejącym obecnie obiekcie, więc na pewno należy uznać ją za datę budowy zachowanego do dziś punktu obserwacyjnego.
Wraz z rozwojem białostockiej straży pożarnej rozszerzono zabudowę o dodatkowe budynki mieszkalno-garażowe, które stanęły w latach 1894 i 1900 na sąsiedniej posesji Lejby Leona Zakhejma (ul. Warszawska 5). Przez długi czas komendantem (brand- majstrem) straży ogniowej był Aleksander Kaljuchiewicz. Utrzymywanie straży pożarnej kosztowało władze miejskie ogromne sumy pieniędzy (na początku XX w. była to druga największa po oświetleniu elektrycznym pozycja w budżecie miejskim). Policmajster i straż pożarna zajmowały budynek do 1915 r.
Wycofujący się z miasta Rosjanie wywieźli ze sobą praktycznie cały sprzęt pożarniczy. W czasie okupacji niemieckiej w latach 1915-1919 miała tu siedzibę komenda etapowej 9 armii (Ortskom mend antur), którą uwieczniono nawet na pocztówce wydrukowanej około 1916 r. Po 1919 r. budynek powrócił do swojej pierwotnej roli siedziby Miejskiej Straży Pożarnej oraz głównego komisariatu Policji Państwowej na miasto Białystok.
W 1932 r. komendantem straży pożarnej był Zygmunt Świderski, a sierżantem Borys Predko. Po II wojnie światowej budynki wzięła w wyłączne posiadanie komenda Państwowej Straży Pożarnej i stan ten utrzymany jest do dzisiaj.
Wiesław Wróbel
Biblioteka Uniwersytecka w Białymstoku
wtorek, 1 stycznia 2019
Tak wyglądała Szkoła Realna w Białymstoku
Pierwszy plan zdjęcia zajmuje zbudowany ok. 1885 r. trójkondygnacyjny gmach fabryki włókienniczej Frydrycha Frischa, który stał na posesji dziś przyporządkowanej do ul. Kilińskiego 6. Natomiast dopiero na drugim planie widzimy gmach, który wydawcę „Widoków miasta Białegostoku” najbardziej na tej fotografii interesował - siedzibę Szkoły Realnej. Budynek ten, położony na rogu ul. Warszawskiej i Kościelnej, zachował się do dziś i nadal służy jako siedziba placówki szkolnej - współcześnie lokatorem jest VI Liceum Ogólnokształcące. Jednak nie zawsze działały w nim szkoły, a jego pierwotne przeznaczenie było zupełnie inne.
Działka, na której stoi budynek, w XVIII w. była podzielona na mniejsze części i znajdowały się tu gospodarstwa domowe mieszkańców ul. Bojarskiej. Ale w okresie rządów pruskich w latach 1795-1807, gdy nowi właściciele miasta podejmowali się licznych inwestycji budowlanych, posesje zostały wykupione przez państwo i scalone w dużą parcelę, przeznaczoną na cele inwestycyjne. Na przełomie 1807 i 1808 r. odnotowano, że planowano tu budowę cerkwi unickiej, ale pomysłu nie zrealizowano. Posesja pozostawała niezabudowana do lat 30. XIX w., gdy władze Obwodu Białostockiego, korzystające z różnych wynajmowanych domów i pomieszczeń, zdecydowały o wzniesieniu gmachu, w którym zmieściłby się Rząd Obwodowy, Sąd Okręgowy, władze miasta, policja i archiwum. Ze względów finansowych, a także w duchu pragmatyzmu architektonicznego czasów Mikołaja I, podjęto decyzję o realizacji projektu architekta Dominika Kułakowskiego. Budowę rozpoczęto w 1831 r., a jej wykonawcą został Henryk Zdrodowski. Po oddaniu gmachu do użytku publicznego ostatecznie umieszczono w nim jedynie instytucje Rządu Obwodowego Białostockiego.
Władze obwodowe zajmowały budynek stosunkowo krótko, gdyż w 1843 r. terytorium obwodu włączono w granice guberni grodzieńskiej likwidując odrębność tej jednostki administracyjnej. Opuszczony budynek zajęło wojsko, które przeprowadziło prace adaptacyjne we wnętrzu. Dopiero w 1858 r. zdecydowano o przeznaczeniu budynku na potrzeby Gimnazjum Białostockiego.
Placówka ta powstała w 1802 r. z przekształcenia istniejącej w Białymstoku od lat 70. XVIII w. szkoły podwydziałowej KEN. Po 1807 r. ranga gimnazjum szybko urosła, przede wszystkim dzięki wykwalifikowanej kadrze. W 1 poł. XIX w. w gimnazjum o profilu humanistycznym uczyła się przede wszystkim młodzież szlachecka z całego regionu, a placówkę ukończyło wiele wybitnych postaci XIX wieku (po więcej szczegółów z dziejów gimnazjum i jego absolwentów odsyłam wszystkich do wspaniałej pracy Jana Trynkowskiego pt. „Gimnazjum Białostockie”). W każdym razie po 1807 r. szkołę najpierw umieszczono w gmachu Deputacji Ceł i Akcyz, wzniesionego przez Prusaków na rogu ul. Bojarskiej i Młynowej (dziś róg ul. Warszawskiej i Pałacowej), gdzie przez kilka lat rezydował także gubernator Obwodu Białostockiego, a dopiero w 1858 r. przeniesiono do nowej siedziby w dawnym gmachu Rządu Obwodowego. Jeden z absolwentów, Władysław Jabłonowski, wspominał o przenosinach „ze starego gimnazjalnego gmachu do nowego, obszerniejszego i przynajmniej z pozoru wyglądającego na istotną świątynię nauki. W przenosinach tych kilkunastu nas wybranych przez nauczyciela p. Kuklińskiego, wzięło wyjątkowy udział. Pomagaliśmy bowiem przy przenoszeniu biblioteki do nowego gmachu. A porządkując i ustawiając książki, odczytywaliśmy ich tytuły, przekonując się, jak w naszej bibliotece posiadamy wiele dzieł nieznanych i ciekawych, których jednak nie wydawano uczniom. Wiele bardzo było tam dzieł polskich, a także sporo w obcych językach, rozmaite atlasy dotyczące geografii i botaniki, a nie brakowało też i poezyj. Przenoszenie książek zabrało nam kilka dni, w ciągu których byliśmy uwolnieni od uczęszczania na lekcje i jako wynagrodzenie po tego rodzaju robocie otrzymaliśmy od nauczyciela przyrzeczenie, że będzie nam wypożyczać książki do czytania, lecz tylko historyczne, a i z tych te tylko, które są pozwolone przez władze”. Po powstaniu styczniowym biblioteka uległa rozproszeniu, a księgozbiór dostosowano do nowego profilu szkoły.
W wyniku reformy z 1864 r. gimnazja w Rosji zostały przekształcone w realne (matematyczno-przyrodnicze) i klasyczne (humanistyczne). Gimnazjum Białostockie zostało w 1865 r. przemianowane na Szkołę Realną i w tej formie, znacznie bardziej poddanej procesom rusyfikacyjnym, funkcjonowało do ewakuacji w 1915 r. Szkołę polską zainstalowano tu już w okresie okupacji niemieckiej, a w 1919 r. utworzono Państwowe Gimnazjum Męskie im. Króla Zygmunta Augusta, przekształcone następnie w VI Liceum Ogólnokształcące. Gmach przy ul. Warszawskiej 8 wypadnie więc zaliczyć do grona najstarszych i najciekawszych zabytków Białegostoku.
Wiesław Wróbel
Subskrybuj:
Posty (Atom)