sobota, 14 kwietnia 2018

Ul.Grunwaldzka 20





Pan Krzysztof. Antykwariusz. Urodził się i mieszka w domu przy ulicy Grunwaldzkiej 20. W domu zbudowanym przez Jego pradziadka. Pana Krzysztofa poznałem dziś podczas konsultacji społecznych w departamencie urbanistyki.
- O tym, że mój rodzinny dom jest przeznaczony do wyburzenia dowiedziałem się dwa dni temu - powiedział Pan Krzysztof - Kolega przysłał mi artykuł z gazety. Czy naprawdę urząd nie może zawiadamiać mieszkańców o takich poczynaniach?
- Zamieściliśmy informację na stronie internetowej - odpowiedzieli urzędnicy
- Ale na tej ulicy obecnie stoją może trzy zamieszkane domy - odpowiedział Pan Krzysztof - 10 rodzin nie wiecej, tak trudno jest powiadomić ludzi?
- Nie mamy prawa wieszać ogłoszeń na prywatnych płotach - odpowiedzieli urzędnicy
"Ciekawe dlaczego nie wrzucą informacji do skrzynek?" pomysłałem "To też zabronione?"
Pan Krzysztof przyniósł ze sobą dokumenty. Projekt budowy domu. Autorstwa Szymona Pappe.
- Oooo! - zawołali architekci - Projekt domu na trzech stronach! Dzisiaj jest potrzebna do tego cała książka!
Pan Krzysztof opowiadał o swoim domu, zaś urzędnicy kręcili głowami
- Nie wiedzieliśmy, że ten dom jest taki fajny - mówili - Może warto zainteresować nim konserwatora zabytków?
Bo obecnie dom nie jest zapisany w żadnej ewidencji i w najbliższym sąsiedztwie mają powstać budynki mieszkalne. Ośmio i czteropiętrowe. Część mieszkańców jest z tego powodu zadowolona.
- Mój dom nie jest tak zabytkowy - mówił Pan z Grunwaldzkiej 29 - Od wielu lat nie mogę go remontować i modernizować. Natomiast regularnie ofdwiedza mnie Straż Miejska, która kontroluje czystość działki. I za wszelkie śmieci sypią się mandaty. Ja rozumiem pana przywiązanie do rodzinnego domu, ale tu wszędzie wokół budowane są już wyskościowce. Po drugiej stronie ulicy Wyszyńskiego, po drugiej stronie ulicy Sosnowskiego. Tak czy siak Ci ludzie będą nam zaglądać do okien. To jest centrum miasta. Jak Pan sobie wyobraża najbliższe otoczenie za kilka lat? Niech pan powie, może osiągniemy jakiś kompromis? Na czteropiętrowce też się Pan nie chce zgodzić?
- Dowiedziałem się dwa dni temu - odparł Pan Krzysztof - Jeszcze nie wiem. Szukałem dokumentów.
Pojechałem odwiedzić Pana Krzysztofa na ulicy Grunwaldzkiej. Znam ten dom. Jako dziecko byłem tu u krawca. Szył mi paltko
- To mój pradziadek - mówi Pan Krzysztof
- A mój ojciec - mówi Pani Henryka i zaprasza na herbatę - Miał na imię Feliks. To On zbudował ten dom.
- Pochodził z wielodzietnej rodziny - opowiada Pan Krzysztof - Podobno do Białegostoku trafił w samych butach
- Nie mów nawet takich... Zobacz więcej — z: Krzysztof Zdzitowiecki, Wiltoria Kamieńska i Henryka Zdzitowiecka
Siedzimy już przy stole. W dzbanku zaparza się herbata.
- Zachowała się też ksiazka meldunkowa - opowiada Pan Krzysztof - Ile tu nazwisk. Jest nawet Żyd Dawid Klebanow. Był lekarzem. Znaleźliśmy niedawno z Nim wywiad. z 2011 roku
- Przestań takie rzeczy opowiadać! - woła Pani Henryka
- To o esesmanie może? - zapytał Pan Krzysztof - W czasie wojny w tym pokoju mieszkał esesman.


A dziadek do AK należał. Był łącznikiem i miał pseudonim "Dąb".
- Przynieś zaświadczenie Liniarskiego - woła Pani Henryka - Albo czekaj, ja sama przyniosę!
- Podobno brat pradziadka Konstanty służył na pancerniku Aurora - mówi Pan Krzysztof
- Przestań takie rzeczy opowiadać - woła Pani Henryka - Służył i nawet jakieś odznaczenia przyszły. Ale w rodzinie nikt się do tego nie przyznawał! Niech Pan tego nie pisze!
- Ale to historia przecież! - wołam
- To jest historia - mówi Pani Henryka rozkładając dokumenty - Więc powiada Pan, że mój tata uszył Panu paltko?


Wojciech Koronkiewicz

środa, 11 kwietnia 2018

Św. Rocha 14. Fabryka R. Commichau

 

   Pozostaniemy jeszcze w temacie nieistniejących nieruchomości, które przed II wojną światową zlokalizowane były przy ul. św. Rocha. Ilustracją  do dzisiejszego tekstu jest również zdjęcie, wykonane przez Józefa Sołowiejczyka w 1897 r. Został na nim uwieczniony zespół budynków określonych przez autora jako „fabryka Commichau”.
  Fotograf ustawił się po stronie ul. Nowoszosowej (dziś  to  ul. H. Dąbrowskiego) i skierował obiektyw na południe, obejmując teren rozciągający się między stacją kolejową (po prawej stronie widzimy wieżę ciśnień oraz  fragment gmachu dworcowego) a wzgórzem z kaplicą i cmentarzem św. Rocha. Obszar ten, przed II wojną przyporządkowany do ul. św. Rocha 14, współcześnie zajęty jest pod ul. Bohaterów Monte Cassino, Park im. J. Dziekońskiej, Spodki i handlowce  przy ul. św. Rocha. Jak już wspominałem, znaczna część terenów położonych przy tej ulicy jeszcze na początku lat 70. XIX w. stanowiła własność gospodarzy ze wsi Białostoczek i dopiero później znalazły się one w granicach Białegostoku.
  Pierwsze informacje na temat terenów, na których stanęła fabryka Commichau, pochodzą z lat 70. XIX w. W 1871 r. część tych gruntów przedstawiciele gminy wydzierżawili Chaimow i Lublińskiemu. W kolejnych latach prawo do dzierżawy przechodziło z rąk do rąk – w 1876 r. Lubliński odstąpił je Ickowi Halpernowi, który oddał je grodzieńskiemu mieszczaninowi Abramowi Izabelińskiemu. Izabeliński wzniósł na dzierżawionym gruncie drewniany dom, po czym podzielił teren na dwie części, z których jedną odstąpił Wolfowi Gradowi, ten zaś w 1882 r. Wolfowi Epsztejnowi.
  Inną część gruntów pod przyszłą fabryką w 1879 r. przedstawiciele wsi odsprzedali kupcowi Filipowi Timofiejewowi. Na jego temat nie wiemy w zasadzie nic poza faktem, że jeszcze tego samego roku wzniósł  tu pierwsze zabudowania fabryczne, w tym frontowy piętrowy dom oraz trzypiętrową halę produkcyjną z dwiema oficynami, mieszczącymi w sobie maszynę parową i kocioł. W grudniu 1879 r. grunt i fabrykę kupca Filipa Timofiejewa nabył pruski poddany i kupiec 2 gildii Rudolf Commichau, zaś w  listopadzie 1882 r. odkupił on
od Abrama Izabelińskiego i Wol- fa Epsztejna sąsiadujące grunty wraz z zabudowaniami, stając się  wyłącznym właścicielem rozległej posesji przy ul. św. Rocha 14. Rodzina Commichau sprowadziła się do Białegostoku w latach 40. XIX w. z Colditz w Saksonii.
  Wykorzystując dawny młyn Antoniuk bracia: August, Herman, Rudolf   i Albert  założyli jedną z największych i najlepiej prosperujących firm włókienniczych. Z czasem firmę na Antoniuku, rozszerzoną o zespół fabryczny przy ul. Warszawskiej 59, przejął Herman Commichau.
  Tymczasem Rudolf w 1880 r. usamodzielnił się, zakładając własną fabrykę sukna i kołder przy ul. św. Rocha. W 1853 r. wstąpił w związek mażeński z Blanką von Hane, z którą miał aż piętnaścioro dzieci. Wieku dorosłego dożyli Julia Clara (żona Franza Lippischa), Alfred, Maria Helena (żona Wilhelma Gustawa Teetzmanna), Aleksander, Hugo, Karol, Oskar, Hedwiga i Marga- rethe. Rudolf zmarł w 1901 r. Z licznego grona dzieci Rudolfa interesować nas będą szczególnie Alfred, Aleksander i Hugo Commichau, którym 29 kwietnia 1889 r. ojciec podarował prawa własności do nieruchomości przy ul. św. Rocha 14. W 1890 r. była to druga największa fabryka w mieście – prym wiódł najstarszy zakład Hermana Commichau, zatrudniający 215 robotników i wyrabiający towary o wartości 150 tys.  rubli rocznie, na drugim miejscu był natomiast zakład Rudolfa i synów, który chociaż miał 213 zatrudnionych, osiągał produkcję wysokości 250 tys.  rubli rocznie, w czym był wówczas bezkonkurencyjny. Pomocny w osiągnięciu tych efektów był zapewne nowoczesny silnik parowy o mocy 40 KM, najwyższej w ówczesnym Białymstoku. W 1897 r. firma została nagrodzona przez cara Mikołaja II najwyższym medalem uznania.
  Firma „Rudolf Commichau i Synowie” działała do I wojny światowej. Zabudowania fabryczne przetrwały okres okupacji niemieckiej, ale dzieje posesji przy ul. św. Rocha 14  w pierwszych chwilach po odzyskaniu niepodległości pozostają niejasne. Po sierpniu 1920 r. obiekty zostały przejęte przez wojsko i zlokalizowano w nich siedzibę i skład intendentury Dowództwa Okręgu Generalnego Białystok. Dopiero w 1925 r. wyrok Sądu Okręgowego w Grod nie przysądził prawa własności do całej nieruchomości Oskarowi Schoenowi. Wówczas też ponownie zawarczały tu wrzeciona maszyn tkackich – Schoen wraz ze swoim wspólnikiem Szołemem Fajnsz- tejnem prowadzili od 1919 r. wytwórnię sukna i kołder przy ul. Konopnickiej 1.
  Po 1925 r. wspólnicy przenieśli produkcję na ul. św. Rocha 14.  Budynki przy ul. św. Rocha 14 w okresie międzywojennym służyły także innym przedsiębiorcom, którzy dzierżawili w nich powierzchnię, m.in. skup i sprzedaż materiałów drzewnych Mozesa Szlac htera od 1929 r., wykończalnia i farbiarnia sukna „Zelman Brajnin, Jakub Glikfeld i Spółka, spółka firmowa” od 1931 r. czy sprzedaż szkła taflowego „Szyba” od 1938 r.  Oskar Schoen zmarł w 1925 r., uprzednio zapisując prawa własności dzieciom Emilii i Leonowi Schoenom. Przed 1939 r. Oskar, a potem jego spadkobiercy, stopniowo  wyprzedawali  nieruchomości.  Budynki przy ul. św. Rocha 14 uległy spaleniu w okresie II wojny światowej, najpewniej w 1944 r., a stan ten potwierdza zdjęcie lotnicze z września tego roku. Zostały rozebrane na początku lat 50. XX w.


Wiesław Wróbel
Biblioteka Uniwersytecka w  Białymstoku